Historia III

 

a jednak

wyważyli drzwi

wybili okna

 

nic już nie

uchroni Cię

od kosmicznego

                   przeciągu

 

nawet dach

wciąż się oddala

 

jesteś chory

naciągnij kołdrę nieba

                 na uszy

Historia II

 

i tak trwasz

między nocą

starszą o dzień

a dniem

młodszym o noc

unosząc się

na palcach traw

czekasz

na wiatr

by odfrunąć

na niewidoczną

półkulę pamięci

Historia I

czas kostnienia

dawno masz za sobą

zaraz włożą

na Twe ramiona

głowę

nie chcesz oddychać

zmuszą

 

nie bój się

w toni powietrza

nie sposób utonąć

póki się ma

szczelne żyły

 

na słońce teraz patrz

wzrokiem liścia

a nie zaznasz

bólu

Wiatr

 

Światło ostre jak

            krawędź liścia

Ten rodzaj dźwięku

            co nie porusza strun

Taki kształt

            który nie uwięźnie

            w dłoniach

 

Słowa nie do powiązania

w logiczny ciąg znaczeń

 

i powietrze

lżejsze od lęku

 

unosi

bezlistny wiatr

Cywilizacja

 

Czy to

deszcz co potrafi

wyłuskać zieleń jak nikt

przywrócić kolor nasturcji

trawom sprężystostość

i rzekom znów

nadać bieg

 

Ten sam deszcz?

 

Czy to wiatr co formuje

wydmy, rozsiewa nasiona

niesie latawce

chłodzi rozpalone twarze

 

Ten sam wiatr?

 

A ogień

jedna z sił sprawczych

cywilizacji

pogromca mroku

chłodu

lęku

 

TO on?

 

I ziemia

ostoja korzeni

fundament życia

 

Ona też

Jest przeciw

 

Nurt

 

tyle jeszcze

myśli nieprzemyślanych

zatrzymanych

wpół kroków

słów bez wyrazu

świateł pozbawionych

blasku

niepodanych dłoni

 

nurt zbyt szybki

by chwycić za wiosła