Oni

 

Oni tu wszyscy są

za pięcioma zmysłami

poza burtą światła

w milknących przestrzeniach

za schyłkiem dnia

 

 

Oni tu wszyscy są

Idą za nami

Cień w cień

Aleja Brzozowa

 

Wiatr napina

cięciwy brzóz

 

Strzały dźwięku

mkną

szybciej od wyobraźni

 

Po tej stronie

słyszalności

pozostaje

 

Powietrze

w dłoniach rozedrgane

Nie

 

Jeszcze nie wykopano

studni dość głębokiej

by się dokrzyczeć

na Tamtą Stronę

Po co?

 

Po co było dawać

tę odrębność

Czynić taką mnogość

niepoliczalny piasek pustyni

odległości nie do przekroczenia

źdźbło większe

od dźwigającej je mrówki

kolorów więcej niż widzi oko

dźwięków innych od tych

co słyszy ucho

i jeszcze

myśli

zatrzymane w locie

złowione w sieć czasu

ptaki z innych wymiarów

po co ?

Palce Leonardo

 

Uczynił je posłusznymi

najmniej oczekiwanym myślom

zawładnął tak

że potrafiy

tworzyć dzieła

lżejsze od powietrza

czasami gwiazdy

rzucają ich skrzydlaty cień

 

Oddzielały światło

od mroku

na twarzach kobiet

w ich oczach zamykając

Tajemnicę Stworzenia

 

               Gdyby żył Leonardo

               Sztuka latania

               Nie tak wyglądałaby

               Jak dziś